Wpisy użytkowników

Zapiski przyrodnika

Zobaczcie tego pająka. Jest to Tygrzyk paskowany. Był u nas w ogrodzie w zeszłym roku, jest i teraz. 

Wygląda jak osa. Z tego co udało nam się ustalić z rodzicami, nie jest on do końca bezpiecznym, to znaczy trzeba uważać na jego ukąszenie. Co ciekawe występuje on w rejonie Szczecina od niedawna, bo lubi cieplejsze rejony europy. Tyle mówią eksperci. Dla mnie wygląda super. Jutro postaram się go namalować:)

 

 

 

Kasztany

Zdjęcie trochę stare – też z Glinnej. To kasztany z kasztana – jadalnego, a nie z kasztanowca. Może w tym roku też będą?

Rodzice kiedyś je jedli – pieczone w domu w piekarniku – chyba teraz mogę już spróbować

Odrobina wiosny

Jesienią często pada i przyroda już szykuje się do zimy…żeby was rozweselić mam ciekawe zdjęcie z arboretum z Glinnej…

Wygląda jak chusteczka higieniczna, a to drzewo tak się właśnie potocznie nazywa – drzewo chusteczkowe.

A tak naprawdę to dawidia chińska…jak nazwa wskazuje pochodzi z Chin, a w Glinnej ciekawych drzew jest o wiele więcej. Koniecznie muszę tam pojechać jesienią!!!

Grzybobranie

W tym roku grzybów jest mnóstwo…dużo deszczu…ciepło…

W lesie z tatą znaleźliśmy prawdziwki, podgrzybki, maślaki. I dużo innych. Tata mówi, że jak nie ma pewności, to nie zbiera. Ja nie jem, dzieci nie powinny jeść grzybów – to dla nas ciężkostrawne. Ale pomagałam – czyściłam, suszyłam. Kilka słoików z grzybami w occie mamy już w piwnicy

Zapiski przyrodnika

Witajcie,

spójrzcie proszę co czekało na mnie dziś rano na moim parapecie 🙂

Dostałem kolekcję metalowych ptaków, które można przypiąć np. do koszuli. Są bardzo ładnie wykonane.

Cz jesteście wstanie nazwać je wszystkie? Dwa z nich stanowiły dla mnie problem – na szczęście były podpisane 😉

Część z nich już znam i widywałem wcześniej. Bardzo chciałbym zobaczyć zimorodka, lecz to marzenie muszę odłożyć na przyszły rok.

Tymek

Zapiski przyrodnika

Cześć,

jestem Tymon i oczywiście interesuje mnie przyroda.

Spacery z rodzicami oraz przydomowy ogródek to miejsca, gdzie zacząłem zdobywać wiedzę o otaczającym nas świecie. Poznaję wiele owadów oraz ptaków – je lubię najbardziej – tak jak wycieczki 🙂 
Oglądam filmy przyrodnicze z których dużo się uczę na temat różnych ciekawych przystosowań zwierząt do środowiska ich życia. Lecz najbardziej lubię obserwować je osobiście. 

Chciałbym się podzielić z Wami wrażeniami przyrodniczymi z ostatniego tygodnia. 

Tydzień rozpoczął się wieczornym wyjazdem za miasto. Jesienią niektóre gatunki odlatują w cieplejsze rejony, nawet do Afryki lub  Azji. Celem naszego wyjazdu były obserwacje żurawi. To chyba największy Polski ptak… O tej porze roku odpoczywają w pięknym miejscu nad rzeką Odrą, blisko Szczecina. Ptaków było dużo. Największe wrażenie zrobiły na mnie kiedy przelatywały nad nami nisko w drodze na bezpieczny odpoczynek i sen. 

To ja uzbrojony w lornetkę 🙂

Z racji, że w kolejnych dniach dopisała pogoda, mieliśmy okazję wybrać się z Rodzicami i moim bratem Kornelem do lasu na grzyby. Oczywiście to świetna okazja, aby podpatrzeć przyrodę, więc oprócz nauki o rozmaitych grzybach wypatrywałem również zwierząt, owadów i ptaków oraz ich śladów i tropów. To jest chyba najlepsza część naszych wypraw. Zawsze uczymy się czegoś nowego. 

Wyjazd był bardzo udany. Poza torbą grzybów (jadalnych) spotkaliśmy na ścieżce jednego z węży zamieszkujących nasz kraj – był to zaskroniec. 

Nigdy nie obserwowałem dzikiego węża z tak bliska. 

W pewnym momencie wąż ten zwinął się i zaczął głośno syczeć. Był najwyraźniej przestraszony. Muszę, przyznać, że ja również – jego zachowanie było bardzo podobne do tych jadowitych węży znanych z filmów przyrodniczych. Dodatkowo zaczął wydzielać brzydki zapach – prawie jak skunks. Ciekawe, czy ten gad tak robi? Ktoś wie?

Korzystając z ciepłych dni wybraliśmy się ponownie na spacer do lasu w okolicach miejscowości Dobra. Na skraju lasu znaleźliśmy bobrowy tartak. Ten gryzoń ściął sporą ilość drzew i  zaciągał gałęzie do pobliskich kanałów z wodą. Prawdopodobnie przygotowuje się do zbliżającej się zimy gromadząc zapasy. Nasze głosy musiały spłoszyć te czujne zwierzęta – ślady, które były na ziemi, w tym odciski łap i zgubione gałęzie na ich ścieżce były bardzo świeże.
Idąc w głąb lasu, w pewnym momencie chyba zgubiliśmy drogę. Las zrobił się gęsty. Ku naszemu zaskoczeniu pod wywróconym drzewem zobaczyliśmy bardzo dużą górę piasku i dużą norę – natknęliśmy się prawdopodobnie na norę wilków, które żyją w tej okolicy. Była to pierwsza wilcza nora dla moich rodziców jak i dla mnie. Duże przeżycie. Wokół były wydeptane ścieżki i ślady sierści. Niestety nie udało nam się zrobić zdjęć podczas tego wyjazdu a nie chcieliśmy niepokoić tych zwierząt ponowną wizytą.

Poniżej moje codzienne obserwacje w ogrodzie.

Do wysianych przeze mnie słoneczników na naszym ogródku od jakiegoś czasu przylatują piękne ptaki, które staram się rozpoznać i policzyć. Są to między innymi dzwońce, kolorowe szczygły, zięby, kopciuszki i różne sikory. Najbardziej osobliwym był samiec makolągwy. Warto być cierpliwym. W tym celu zbudowałem punkt obserwacyjny (na zdjęciu).

Ten tydzień zapowiada się równie interesująco. Mam nadzieję, że uda mi się opisać kolejne spotkanie z dziką przyrodą.

Pozdrawiam, Tymek

Na tropie 15 południka

Cześć,

dawno nie pisałam, ale dzisiaj mam dla Was ciekawą historię 🙂

W wakacje byłam z mamą w Trzęsaczu, to mała miejscowość nad brzegiem naszego morza. Historia tego miejsca pokazuje jaki człowiek jest bezsilny wobec zjawisk  natury…. A szczególnie jak groźne jest morze w czasie sztormu i jak potrafi niszczyć brzeg…. Mama powiedziała mi, że to zjawisko nazywamy erozją…. a dowodem na to jest stojący na krawędzi klifu ostatni kawałek ściany kościoła zbudowanego kiedyś prawie 2 kilometry od brzegu…

Z tym miejscem związana jest również legenda. Opowiada ona o tym, że w dawnych czasach w morzu żyły piękne Zielenice – pół kobiety pół ryby (później nazwane „syrenami”), córki władcy mórz – Trytona. Za czasów pogańskich ludzie szanowali i lubili Zielenice, lecz z nadejściem chrześcijaństwa postanowiono je ochrzcić. Pewnego dnia jedna z Zielenic zaplątała się w sieci rybaków a oni zanieśli ją do kościoła. Po ochrzczeniu jednak nie wrzucono jej z powrotem do wody. Po niedługim czasie Zielenica zmarła z tęsknoty za morzem. Wtedy postanowiono pochować ją na lądzie, koło kościoła w którym ją ochrzcili, wtedy Tryton postanowił zabrać swoją córkę Zielenicę z powrotem do jej domu. Od tego czasu, podczas zimowych sztormów uderzał falami w brzeg. Po każdym sztormie, kościół przybliżał się coraz bardziej do morza, aż pewnego dnia północna jego ściana runęła do wody. Dzisiaj został tylko kawałek ostatniej ściany….. możecie go zobaczyć na krawędzi klifu….

Historię Trzęsacza zna chyba każdy, ale nie każdy wie o tym, że przez to właśnie miejsce  przebiega 15 południk szerokości geograficznej wschodniej, który wyznacza czas środkowo –europejski!

Będąc w Trzęsaczu warto również wybrać się do „Multimedialnego muzeum na klifie”. Można tam poznać historię Trzęsacza i dowiedzieć się więcej o zjawisku erozji, a po zwiedzaniu otrzymać pamiątkowy dyplom! Na zachętę podaję link do filmu o muzeum https://vimeo.com/260415803

Wrzosowiska Cedyńskie

Dzisiaj opiszę wam Wrzosowiska Cedyńskie.To rezerwat, który znajduje się między Cedynią a Górą Czcibora.

Dawniej ten teren był niedostępny do zwiedzania, ale kilka lat temu zbudowano tam kładki, po których można chodzić, żeby nie niszczyć wrzosów. Wrzosy tworzą tam wielkie fioletowe dywany, poza tym na terenie rezerwatu jest mnóstwo pszczół, ponieważ te owady uwielbiają wrzosy.

Wrzosy najpiękniej kwitną pod koniec sierpnia i wtedy warto wybrać w okolice Cedyni, żeby je obejrzeć.

Ponad wrzosy wznosi się wzgórze z punktem widokowym, z którego można oglądać niemal całe wrzosowiska.

Drzewa mają uczucia

Drzewa również mają uczucia, dlatego pomyślmy o tym następnym razem, kiedy zauważymy, że ktoś chce niszczyć przyrodę, która nas otacza. Drzewa czują, gdy się je rani, łamie gałęzie albo zrywa liście.

Na zdjęciu możecie zobaczyć, jakie przedstawienie emocji drzewa znaleźliśmy podczas rodzinnego spaceru na ścieżce edukacyjnej w Ińsku.